o czym? O małym miasteczku gdzieś w środku puszczy, gdzie oprócz normalnych ludzi, można też czasem spotkać prawdziwe jelenie. Moje miejsce na ziemi...;)
Blog > Komentarze do wpisu
powroty z wielkiego miasta
dworzec centralny już od początku nie tchnął optymizmem
chcialam tylko kupić bilet - miła pani stała przed kasą i triumfalnie ogłosiła społeczeństwu (czyli mi), że ona w tej chwili wietrzy pomieszczenie i nie uszczęśliwi mnie żadnymi świadczeniami biletowymi. Ale mogę sobie pójść naprzeciwko - kasa cccintercity.
poszłam
pani z ccc intercity rzekła, że naprzeciwko jest kasa biletowa, tam powinnam pójść
-Nie. - powiedziałam szczerze jak na spowiedzi.
-Nie????!! - usłyszałam.
-Bo tamta pani wietrzy. - dodałam rozbrajająco.

Bilet kupiłam.
Ba, nawet do właściwego pociągu wsiadłam. No, prawie. Do 10 grudnia, to może i był on właściwym, po dziesiątym już niestety nie jest. I takim to sposobem jechałam trochę nie bardzo w dobrym kierunku. Tego jednak dowiedziałam się od pani konduktor dopiero po wyjeździe z wielkiego miasta Warszawy, gdzieś tak w połowie drogi. To miłe uczucie, tym bardziej, że specjalnie wstałam o 4 rano, żeby dotrzeć w odpowiednim terminie na dworzec itd.
W przedziale jechałam z rodzinką w komplecie. Babcia, dziadek i wnusia. Do tego bliżej nieokreślona pani, która akurat nadawała się na mamusię wnusi - wszystko jak z obrazka. dziadek obserwował mijane stacje, babcia wcinała kanapki i zapijała je herbatą, częstokroć pytając, czy dziadek by się nie napiła, wnusia zasłuchana muzycznie z mp3 na uszach, a przyszywana mamusia niewdzięcznie zdjęła buty, zarzuciła nożynki na przeciwległe siedzenie, rozwaliła się wygodnie i spała.
dwie i pół godziny w takim towarzystwie i kręciło mi się w głowie.

Dojechawszy na stację nie do końca docelową (60km od miejsca, w którym teoretycznie chciałam być, gdy dziś rano wsiadałm do pociągu), poczłapałam na autobus, który z wdziękiem rozrzutnika dowiózł mnie do mojej ukochanej i jedynej na świecie - Hajnówki.;)

ps. pozdrawiam wszystkich podróżujących pociągami - to prawdziwa szkoła przetrwania;)

piątek, 22 grudnia 2006, raffka