o czym? O małym miasteczku gdzieś w środku puszczy, gdzie oprócz normalnych ludzi, można też czasem spotkać prawdziwe jelenie. Moje miejsce na ziemi...;)
Blog > Komentarze do wpisu
CO BEZSENNOŚĆ POTRAFI ZROBIĆ Z CZŁOWIEKIEM

Otworzyłam jedno oko. Na wspaniałomyślne otwarcie drugiego nie miałam już ani sił, ani środków. Dojrzałam zza powieki zegarek - druga w nocy. DRżyjcie narody. I coś mi podpowiadało, że tejże nocy, oznacza to dla mnie ni mniej ni więcej jak ostateczny poranek.  Z tego nadmiaru emocji (bądź co bądź porannych) otworzyłam drugie oko.

MInęlo minut pięć. I sekund kilka do tego.

Obraziłam się na siebie. Jak człowiek może być sam dla siebie takim potworkiem i nie spać w nocy? A, za przeproszeniem, prawa człowieka, to pies? Wystawiłam w akcie rozpaczy i desperacji prawą nogę spod kołdry, rozczapierzyłam wybitnie palce nożne, sprawdziłam, że aby na pewno są na swoim miejscu i aby na pewno jest ich sztuk pięć. Ustalając, ze wszystko w porządku w ramach zaufania do samej siebie, postanowiłam nie sprawdzać liczebności palców nogi lewej. Ufam jej.

Poparzyłam na zegarek -kilka minut żywota, co wydaje się zazwyczaj wiecznością, przeznaczylam na włączenie, a następnie wyłączenie radia - zaraz po tym, jak z głośnika usłyszałam namiętnie niski glos "trzeba wierzyć w człowieka, w jego dobro, w jego serce". Wierzę. Jak jestem wyspana.

Przewróciłam się na plecy. Latarnie zgasły. Chwilę przyzwyczajałam wzrok do egipskich ciemności, gdy nagle dopadł mnie wielce nurtujący problem - otóż ramiona, moi mili, ramiona kobiece. NO bo tak, o uda każdy dba, bo to spodenki króciutkie, spódniczka seksowna. A takie ramiona, to już nie łaska. Rozczuliłam się. Ramiona też mają celulit. MOgą mieć. BOże, może ja mam celulit na ramionach??!! Ciemności, ciemnościami, ale to niemalże życia i śmierci sprawa....

Wywaliłam ramię swe jedno i drugie przed siebie. W zasadzie, to nic tam nie było.... W zasadzie obydwoma moglam ruszać, ciemno, więc więcej nie widziałam. Znaczy się - żyją. A jak żyją, to sukces jest.

Znów się przewróciłam. Z refleksem wyciągnęłam  nogę przed siebie, kołdra w międzyczasie odmówila posłuszeństwa, więc zrzuciłam na podłogę (dla lepszego efektu ma się rozumieć)dużą poduszkę. I zostałam z maleńkim jaśkiem samotna, pośród fal prześcieradła. Zaraz....jakiego prześcieradla? Gdzie jest prześcieradło...? też na podłodze.....ja to chyba w czasie snu trzy razy dochodzę do Petersburga i spowrotem.

Zanim zdażyłam przewrócić się trzydziesty raz z kolei, minęło dobrych kilkadziesiąt minut. Na dworze zaczęło świtać. Trzy razy otwierałam książkę i trzy razy po dwóch sekundach ją zamknęłam. Raz sięgnęłam po zapałki, aby koić oczy widookiem tlącego się płomienia. Zrezygnowałam.  Otworzyłam okno w ramach klimatyzacji w pomieszczeniu.

I kiedy wreszcie doszła piąta rano, stwierdziłam, że mogę zacząć chodzić po domu i halasować po trochę. W końcu - poranek. Nie zdążłam na dobre właczyć czajnika na leciutką poranną kawkę, a już reszta domowników zaczęła wyściubiąć nosy spod kołder. Siła poranków?:)

środa, 17 sierpnia 2005, raffka
Komentarze
2005/08/29 18:20:03
Oj bezsenność potrafi zrobić z człekiem różne ciekawe rzeczy ;P ja na ten przykład ostatnio że tak powiem dyskretnie ;P - podglądam co się dzieje u moich ząsiadów na przeciwko ;P a się czasami dzieje ;P No...
Pozdrawiam Ania!